wtorek, 6 grudnia 2022

Maska

Wśród potoków światła, dźwięków muzyki, szmeru rozmów, prowadzonych we wszystkich indo-europejskich językach, — wśród tumanów pary wodnej, kwasu węglanego, amonjaku i kilkudziesięciu innych produktów potężnej waporyzacji, — ująwszy się pod ręce, spacerowali dwaj nasi bohaterowie, oczekując z biciem serca, rychło jakaś maska, zwabiona ich powierzchownością, gustownym ubiorem i pełnem elegancji obejściem, zarzuci na nich rozkoszną siatkę intrygi. Ale maski nie zaczepiały ich, zapewne przez delikatność, — młodzieńcy więc tymczasem musieli się zadawalniać patrzeniem co robią i słuchaniem co mówią inni.
Nieszczęściem najcharakterystyczniejsze, a więc najłatwiej wpadające w oko kostjumy, na później widać zachowywały potęgę swego dowcipu. Tu białowłosy pustelnik rączką od starego parasola błogosławił tłumy, ale milczał jak ryba. Tam krakowiak w bardzo wiotkich płóciennych okolicznościach i z maską, noszącą na sobie ślady uderzenia jakiejś potężnej pięści, przechadzał się ministerjalnym krokiem. Gdzie indziej znowu, powabna krakowianka ochrzypłym, zapewnie naumyślnie, głosem wymieniała nazwisko i numer domu jakiemuś mężczyźnie, przebranemu za podoficera policji. Słowem dużo rozmaitości, ale zabawy bardzo mało.
— Wiesz, drogi Tadziu — szepnął Karol — że nieźle byłoby dla nabrania fantazji kropnąć coś orzeźwiającego.
— Z największą przyjemnością! — odparł Tadzio.
W dziesięć minut potem dwaj przyjaciele, już z zarumienionemi policzkami, stali pod piecem, a współcześnie tkliwy Tadzio dostrzegł, że maskarada ożywiła się znakomicie.
Wkrótce też całkowicie utonął w obserwacji, i oto co widział i słyszał:
Żokiej w nankinowym garniturze. Ho! ho!... facecie, poznajesz mnie?...
Elegant. Aaa... to ty?... Winszuję ci awansu!...
Żokiej w nankinowym garniturze. Jakto, więc wiesz, żem awansował?...
Elegant. Ale jak!... Przed wieczorem jeszcze byłeś chłopcem do czyszczenia butów, a teraz jesteś już żokiejem. Winszować!...
Czarna maska. Znam cię!... Gdzieś podział zegarek, bałamucie?...
Jegomość w pewnym wieku. Zostawiłem w domu, wiedząc, że mnie będziesz intrygować.
Młody Żydek. Do interesu, państwo, do interesu!...
Maska zielona. Za parę lat, moje dziecko, boś jeszcze za młody!...
Maska biała. Znam cię!... jesteś literat!...
Literat. Skąd wiesz o tem, maseczko?...
Maska biała. Poznałam cię po głupiej minie...
Literat. Brawo, poetko!...
Maska biała. Skąd wiesz, że jestem poetką?...
Literat. Stąd, że czuję wieszczy ogień nawet przez maskę...
— A to zabawni ludzie!... — wykrzyknął zadowolony Tadzio.
— Widzisz, co to znaczy maskarada!... — odpowiedział Karol. Poczem obaj młodzieńcy roześmieli się na całe gardła, znajdując, że ze wszystkich dowcipów, grasujących obecnie w sali, ich był najdowcipniejszy.
W tej chwili uwaga Tadzia zwróciła się na nowy przedmiot: jakiś gruby, czerwony jegomość zataczał się w sposób niezwykły. W pierwszej chwili Tadzio byłby przysiągł, że jegomość jest haniebnie pijanym, chwila jednak namysłu wystarczyła dla upewnienia się, że jegomość był trzeźwy i tylko z trudnym do uwierzenia talentem udawał pijanego. Oczy Tadzia z upodobaniem śledziły tę okrągłą postać, ubraną w pomięty i zabielony tużurek, a dusza Tadzia doznała niezwykle przyjemnej emocji, gdy dostrzegł, że jeden z czynników porządku, złudzony nieporównaną grą otyłego pana, zabiera się do usunięcia jego osoby.
Już Tadzio zwrócił się do Karola, aby mu zakomunikować rezultat najświeższej obserwacji, gdy wtem jakieś kobiece domino schwyciło go za rękę.
— Panie — rzekło drżącym głosem domino — wyprowadź mnie do innej sali, broń mnie!...
W zwykłych okolicznościach Tadzio pomyślałby przedewszystkiem o zabezpieczeniu własnej egzystencji, ale teraz... nigdy!... Od chwili wyjścia z bufetu energja Tadzia dosięgła niepraktykowanych rozmiarów; bohater nasz sądził toż samo o jasności swego umysłu.
— Panie — wyszeptało słabym głosem domino — unikaj przedewszystkiem pajaca, jest to mój wróg!...
Usłyszawszy to, Tadzio uczuł gwałtowną chęć poszukania złowrogiego pajaca; ulegając jednak życzeniom damy, wcisnął się z nią na jakąś w kącie stojącą kanapkę i patrzył, — do mówienia bowiem stracił wszelką ochotę, a słuchać nie było czego.
Dama była prawdopodobnie piękna; głową sięgała Tadziowi do ucha, ręce jej były białe i drobne, kibić imponująca. Tadzio sądził, i miał prawo tak sądzić, że wszystkie części ciała tej doskonałej istoty muszą być jednakowo harmonijne i jakby dłutem najbieglejszego rzeźbiarza utoczone.
— O panie — zaczęło znowu domino — przebacz mi, że cię tak narażam...
— Na co narażam?... — spytał Tadzio bardzo niewyraźnie, zapewne skutkiem zachwytu.
— Na... na gniew mego prześladowcy... Och! okrutny to człowiek.
— Czegóż więc chce od pani ten człowiek?... Za co prześladuje?...
— Nie pytaj pan!... Dość będzie, jeżeli ci powiem, że w ręku tego człowieka spoczywa mój honor...
— Honor pani?... pani?... — powtórzył Tadzio strasznym głosem, czując w piersiach nadzwyczajne rozbudzenie odwagi.
— Och! — jęknęło domino.
— Co pani jest?...
— Nie... dobrze mi!...
Z wielką trudnością zaprowadził Tadzio interesującą nieznajomą do bufetu, gdzie prawie na klęczkach musiał ją błagać, aby raczyła przyjąć kieliszek wina. Jeżeli jednak dama zachowywała się bardzo powściągliwie, zato Tadzio, ulegając jej prośbom i tkliwym uściskom ręki, pił jak bąk i wcale nie żałował tego, czując, że stopniowo powiększa się jego niezrównane męstwo, giętkość umysłu i... że stosunki z nieznajomą przybierają coraz poufniejszy charakter.
Już Tadzio po raz setny zapewnił damę swojego serca o dozgonnej miłości, a po raz dziesiąty usłyszał od niej zapewnienie, że mu na wieki sprzyjać będzie, — już złożył pierwszy pocałunek na jej śnieżnem ramieniu i po raz drugi zabierał się w miejscu publicznem do popełnienia tej samej niedyskrecji, kiedy nagle:
— Ach!... — krzyknęło domino.
Tadzio spojrzał i oniemiał: za damą jego myśli stał złowrogi pajac, a nawet, groźnie gestykulując, coś jej szeptał do ucha.
Tadzio nie rozumiał rozmowy, czuł bowiem, zapewne skutkiem gorąca, gwałtowny szum w uszach, — nie mógł nawet zdać sobie dokładnie sprawy z kolorów, stanowiących ubranie pajaca, lecz widział, że piękna nieznajoma rozpaczliwie załamuje ręce.
— Co... co... co pani jest?... — zapytał.
— O nie powiem, nie mogę powiedzieć!... — wyszeptała dama.
— Więc ja panu powiem — rzekł pajac głosem stłumionym. — Ta pani ma męża, męża hrabiego, który nie wie o tem, że jego żona romansuje z panem na maskaradzie.
— Milcz, nędzniku! — szepnął Tadzio, pojmujący całą okropność położenia hrabiny.
— Właśnie, że będę gadał, bo za gadanie, za gadanie... zapłacą mi — odparł bezczelny pajac.
— Więc co chcesz?... — zapytał Tadzio, majestatycznie sięgając do kieszeni fraka.
— Całą portmonetkę! — odpowiedział prześladowca.
W każdym innym razie Tadzio byłby się zawahał, ale w obecnym — nigdy. Honor kobiety, honor hrabiny zależał od niego, i mógłże się wahać?
Nie, nie mógł!... to też za chwilę portmonetka Tadzia znikła w obszernej kieszeni pajaca, wzamian za obietnicę dotrzymania sekretu z jego strony — i... czuły uścisk delikatnej ręki hrabiny.
W kilka minut potem rozmarzona, szczęśliwa para opuściła maskaradę.

 

 

Biuro nieruchomości Kraków 

piątek, 18 listopada 2022

Domowy Zwierzyniec Papuga

Często bywa tak że rodzice wybierają zwierze jako prezent dla swoich dzieci. Taki prezent to oczywiście bardzo dobry pomysł lecz swoją decyzje trzeba bardzo dobrze przemyśleć ponieważ właściciel zwierzaka będzie miał kilka obowiązków które nie będzie mógł zaniedbywać. Często bywa tak że gdy zbliżają się wakacje nasze dziecko wyjeżdża na różne kolonie oraz obozy a w tym czasie jest zaniedbane zwierze którym opiekuje się nasz syn czy córka. Znalezienie odpowiedniego zwierzęcia dla naszego dziecka jest nie zwykle trudne ponieważ nasza decyzja musi być bardzo dobrze przemyślana. Gdy mieszkamy w mieszkaniu na pewno nie zdecydujemy się na dużego psa ponieważ z takim psem jest jak z dziećmi " małe dzieci mały problem duże dzieci duży problem. Duży pies powinien mieć bardzo dużo miejsca do biegania oraz do zabawy. Dobrym pomysłem na prezent może okazać się jakiś ptaszek który nie potrzebuje dużego zaangażowania ze strony naszego dziecka. Gdy zdarzy się że wyjedzie on na wakacje będziemy mogli śmiało się opiekować jego ptaszkiem który będziemy karmić bardzo rzadko. Dobrym rozwiązaniem może okazać się na przykład papuga nimfa która jest bardzo popularnym zwierzęciem w naszym kraju który nie kosztuje zbyt dużo pieniędzy. Atuty tego ptaka to przede wszystkim ich wspaniały wygląd który na pewno wyróżnia się wśród wielu ptaków. Jest to dosyć mały ptak dlatego będziemy musieli kupić małą klatkę która nie będzie zajmowała bardzo dużo miejsca w naszym mieszkaniu. Papugi bardzo lubią żyć z parą dlatego też najlepszym rozwiązaniem będzie kupienie dwóch osobników którzy będą ze sobą mieszkać. W Polsce znajdziemy bardzo dużo ciekawych odmian ptaków ale papuga nimfa to jedna z najładniejszych papug które możemy kupić do swojego mieszkania. Jej kolejnym atutem jest to że nie będziemy musieli jej codziennie karmić ponieważ w różnych sklepach zoologicznych znajdziemy pokarm na kolbie która starczy na pewno na kilka dni. W naszym kraju znajdziemy bardzo wiele ciekawych zwierząt ale papuga nimfa to bardzo dobry zakup z którego na pewno będzie zadowolone nasze dziecko. Papuga






NASZE BLOGI: https://abc-wedkarza.blogspot.com https://goralskiepiosenki.blogspot.com https://oslonyokien.blogspot.com https://malowanepudelka.blogspot.com https://malowany-kuferek.blogspot.com https://artystyczne-wyroby.blogspot.com https://dla-swoich.blogspot.com https://meble-rzezbione.blogspot.com  https://dom-opieki.blogspot.com https://same-nowinki.blogspot.com https://konferencja-naukowa.blogspot.com https://naukowa-konferencja.blogspot.com https://lecznica-vet.blogspot.com https://spacer-plantami.blogspot.com https://opieka-domowa.blogspot.com https://rzezbione-meble.blogspot.com https://budownictwo-ogolne.blogspot.com

Królik miniaturowy

Królik domowy Nowy członek rodziny w naszym domu to na pewno bardzo trudna decyzja która musimy podjąć z całą naszą rodzinę. Bardzo dużo r...